Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Maj 2011

Teoria jest taka:
Jeśli wszystkie trzy Koty siedzą blisko siebie bez żadnego „shhhhhh……”, „bbbuuuuuu…..” itp odgłosów, oraz bez machania sobie nawzajem łapami przy oczach, natomiast prezentują cichą, skupioną uwagę nakierowaną na punkt zasadniczo niewidoczny z pozycji obserwacyjnej „fotel alfa”, można ze 100% pewnością założyć, że na podłodze jest ROBAL.
Czasem jest to zupełnie mikre COŚ, co desperacko zmyka pod dywan, gdzie zapewne bierze głęboki, pełen ulgi wdech i udaje się na spotkanie z roztoczami, zaś na groźnej powierzchni powyżej troje Myśliwych siedzi cierpliwie w tym samym miejscu przez jakieś minimum 40 minut, roztaczając aurę głębokiej wiary w to, że ROBAL WYJDZIE Z POWROTEM.
Czasem bywa to oburzony i wymiętoszony pająk, którego żywotność testowana jest na zasadzie starego dowcipu o musze i radzieckim naukowcu („po wyrwaniu piątej nogi mucha ogłuchła”).
Dwakroć była to Bestia sroga, zielona a długa, a imię jej pasikonik, szarańcza jedna. Brr. Bliskie spotkanie pierwszego stopnia z tym potworem zafundował mi niegdyś Ponocek, ładując niedojedzone zwłoki owego do kapcia. Trauma, trauma, panie tego…
A ostatnio mamy trynd na gąsienice.
Takie małe, grubawe, zielone. Iście jak jedna moja koleżanka z liceum (może odcień miała nieco bardziej ziemisty jednak).
Gąsienice te – zapewne desant z balkonu – ładują się w beznadziejną explorację mojego mieszkania, więdnąc po paru dniach z braku żarcia i ostatecznie dokonując żywota gdzieś w nieznanych mi (na szczęście..) zakamarkach.
O ile Banda Trojga nie dobierze się do nich wcześniej.
Niestety, gąsienice są już wówczas tak wiotkie i wymęczone bezowocną wycieczką po dywanie, że ani ponaduszać, ani poturlać..

Oglądam  właśnie powtórkowo – z niesłabnącą przyjemnością – pierwszy sezon „Z archiwum X” i gdy na ekranie pojawia się panna Scully, nieodmiennie zadaję sobie bolesne w swej estetyce pytanie: Kto, na litość Piekieł, był stylistą Gillian w tych odcinkach?? Sądząc po fryzurze i strojach, chyba jakiś skryty wróg pani Anderson. .

A propos Archiwum X, bo tak mi się mocno skojarzyło (jak zwykle, ale tym razem bardziej) z moim życiorysem – powiadają o pewnych sytuacjach, że „jeśli jeszcze nie zwariowałeś, to znaczy, że jesteś niedoinformowany”. Dziwi mnie zatem otoczka (nie)normalnego spokoju własnego w obliczu wiedzy o tym, jak bardzo zdupił mi się ostatnio wyżej wspomniany życiorys.
Co najprawdopodobniej oznacza, że faza fiksacji przeszła w etap „The Outer Limits”.
Innymi słowy, jest tak źle, że dziwię się, że nie osiwiałam jeszcze do końca i nie za pomocą chemii.
cbdu.

Read Full Post »