Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2011

 

nie oswajaj tego
czego nie zachowasz
w ciepłej klatce ramion
i w zaborczych słowach

nie oswajaj Wody
by pozrywać mosty
pozostawić brzegi
by ciszą porosły

nie oswajaj tego
co od niepewności
przejdzie przez nieufność
w przedsionek pewności

nie oswajaj tego
co już zawiedzione
jeśli nie ma w tobie
jak kamień zatonąć

nie oswajaj lęku
przed dotknięciem cienia
jeśli się niepewność
w stałość nie zamienia

nie zatrzymasz w dłoniach
jeśli nie chcesz w duszy:
szarpie deszcz powietrze
z Wodą czas wyruszyć….

 

geboren um zu leben

 

Read Full Post »

Jeśli życiem rządzi Przypadek, to okazał się ostatniej nocy niezwykle łaskawy.
Ile potrzeba tych małych, lub większych, drgnień w strukturze Rzeczywistości, tych drobnych pchnięć w zdarzenia, by – jak szklane kulki – potoczyły się w inną stronę?
W stronę, która, jak się zdawało, należała całkiem do przeszłości?
Nie będę demonizować i koloryzować, że pierwszy rzut oka na pewien rysunek – dodajmy: piękny rysunek – powiedział mi od razu to, czego chciałam się dowiedzieć.
Ale już spojrzenie na czyjeś zdjęcia – i wspomnienie pewnego szkicu, szkicu twarzy i dłoni z papierosem na zakończenie dawno temu wysłanego listu – przybliżyło nieco pewność.
A potem wystarczyło zapytać. I otrzymać odpowiedź.
I tak, po – iluż to? prawie 13 latach – spotkałam ponownie kogoś, od kogo listy do dziś leżą w moim archiwum. Wraz ze wspomnieniami o tej korespondencji i tym, co było za nią: pokrewnym poczuciu humoru, podobnych zainteresowaniach, poglądach. Podobnych, acz różniących się w sposób, jaki pobudzał do ożywionej dyskusji.
Inne miejsce, inny czas…
Wciąż pamiętam.
Wiele rzeczy – i ludzi, i spraw, i przeżyć – potrafiłam wyrugować z pamięci, z różnych powodów. Niekiedy był nimi tylko czas.
A to wspomnienie przetrwało kilkanaście lat i dziś ze zdumieniem i radością znalazłam to samo, co wówczas: bystry umysł na ścieżkach wciąż podobnych zainteresowań.
Żeby oddać sprawiedliwość prawdzie – jakiś czas temu usiłowałam tego kogoś odszukać };->. Trafiłam jedynie na stare ślady, zwietrzałe tropy, milczące skrzynki mailowe. Cóż, powiedziałam sobie, czas i życie to rzeka, która niesie prędko i w rozmaite strony, bardzo być może, że już nigdy nie spotkamy się na tym samym Brzegu..
I nie przyszłoby mi do głowy, że na stronie pewnego przemiłego Pisarza  dziwny Przypadek zetknie mnie zupełnie nieoczekiwanie z tą właśnie osobą.
Archiwum listów w rodzinnej, dalekiej Bydgoszczy jeszcze poczeka, zanim wrócę i sięgnę po te – zapewne nieco już przykurzone – kartki.
Ale dziś mogę sobie przypomnieć uśmiech, jaki wywoływała we mnie ta znajomość, za pomocą niezawodnej jak zawsze Muzyki.
Niech więc zabrzmią...
Fields of the Nephilim i Elend – chłodny, ciemny jak nurt Lete głos McCoya i szaleńczy, dramatyczny krzyk donoszący o upadku Tego, Który Przynosi Światło…

At the Gates of Silent Memory

Nocturne

Read Full Post »