Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Wrzesień 2013

forever frozen

To nie tak  miało być…
Jeśli istnieje oczekiwanie tak potężne, że nawet mróz i śnieg nie zdołają go zakuć w lodową skorupę, tak gorące, że równikowe powietrze staje się przy nim chłodnym zefirkiem, tak przepełnione tęsknotą, że ukoić ją może tylko zatopienie ciała i duszy w dotyku wód jeziora, zamykających się drżącą rozkoszą na skórze czekającej spełnienia – to jakże może nadejść wiatr, który, zaczynając od lekkich podmuchów przepowiadających Nieuniknione, w końcu obedrze to oczekiwanie, i tęsknotę, i pragnienie do gołych kości? każde zadygotać w przeczuciu porażki, rozbije w pył każdą nadzieję, każde marzenie?…..

To nie tak miało być…
Jeśli istnieje sen o dojrzałych kłosach, z których zbiera się ziarno dla duszy i ciała, jeśli tkają się w słońcu od wiosny po lato marzenia cieńsze od pajęczej nici, na których kotwiczy się statek ufności; jeśli nadmorski  piasek przesypuje się w palcach w podwalinę Domu Wymarzonego, to jakże może nadejść dzień, gdy z otwartego okna popłynie nagle chłód, ścinający krew i myśli, gaszący światło Słońca, zrywający kruche nici zaufania?..

To zawsze tak jest i zawsze się dzieje…
Przeczucie chłodu, dech Zimy, nieustanna obecność lodowatego ziarna wbitego głęboko w serce – zawsze, za każdym razem wzrośnie prędzej czy później i rozwinie sztandary nad czymś, co usiłowało zakwitnąć, rozplenić się, objąć i spleść w radosnym tańcu niemożliwe do połączenia ścieżki…

To, co pozostaje po zniszczonych złudzeniach Lata, jest pyłem otrząśniętym z iluzji, lampą rozbitą o skały, okruchem światła zamierającym w coraz szybciej nadchodzących Ciemnościach.
To, co pozostaje do zrobienia, to zanurzenia ciała w Muzyce, pozwolenie Jej na przeniknięcie aż do popękanego dna; to otwarcie się na nadejście fali, która zmiecie świadomość porażki daleko w objęcia brzegu, byle dalej od Statku, który w ciszy samotności popłynie…. jeszcze dalej.
Jak najdalej od Lata, które zamraża chłód Nieuniknionego…..

 

 morze

 

 

Mój port jest daleko, tak bardzo daleko,
a droga do niego rozmywa się łzami;
mój port tonie w cieniach, a świat się zamyka
za serca trzepotem jak  światło za drzwiami.

Mój port jest daleko, a noc szlak mój skrywa,
I schron mój bezpieczny zakryły już fale;
Już wrak moich marzeń o rafy rozrywa
świadomość utraty – jak płynąć mi dalej?…

Mój port zniknął w mroku i nic się nie zmieni,
latarnie na statku pogasić już trzeba;
Przywyknąć do sztormu, lec w ciszy wśród cieni:
gdy skończy się oddech – już bólu się nie bać….

gardno

trcina

lato1

lato

Read Full Post »