Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Opowieści Leśnej Baby’ Category

Zabiłabym górala :-/.
Zebrało mi się na spacer po obiedzie, który zwaliłby z nóg konia, gdyby konie jadały zupę jarzynową, kotlet z kurzego cycka, smażone pyry i buraczki z ćwikłą i goździkami, a na deser porcję panacotty. Powędrowałam dróżką pod górę za pensjonatem „Litworówka”, w którym stacjonujemy, i cykając od czasu do czasu zdjęcia usłyszałam nagle pytanie zadane z charakterystyczną dla tego regionu manierą:
– A gdzie to pani tak samiuśko idzie? – na dachu budowanego właśnie kolejnego pensjonatu siedziało dwóch górali, hej!, i robiło młotkami dość spory hałas.
– A tak sobie idę – mówię na to – jak mi się skończy droga, to przestanę…
No i najpierw spadł młotek, a potem PRAWIE góral. Na szczęście „prawie” rzeczywiście robi wielką różnicę i chłopak się nie pomacał z gruntem piętro niżej. A co się obaj uśmiali, to ich.
Co i niżej podpisana też uczyniła, po czym polazła na łąkę w samą porę, by po ciemaku wleźć w owcze bobki.

Góry moje, góry…. HEJ!!

Read Full Post »

…a wyrosły grzybki, HEJ! ; )

Co jednemu miód, drugiemu trucizna. Tego muchomora upodobał sobie ślimak, ale odradzam konsumpcję, jeśli nie jesteś mięczakiem ; ). Co jednak ciekawe – istnieją muchomory jadalne: muchomór cesarski (Amanita caesarea),  muchomór czerwieniejący (Amanita rubescens), muchomór mglejarka (Amanita vaginata), a także muchomór rdzawobrązowy (Amanita fulva). Jednak prawdopodobieństwo pomylenia tych wątpliwych delicji z mnogimi gatunkami śmiertelnie trującymi powinno skutecznie zniechęcać do spożycia. Powiadają starzy Mongołowie, że wszystkie grzyby są jadalne, acz niektóre tylko jeden raz.. I jednak lepiej, by to nie było o ten jeden raz za dużo.

Darz bór i kobiałka! ; )

Read Full Post »

Uwaga, podajemy ważny komunikat!

Dziś w godzinach wczesnoporannych dokonano zuchwałej napaści na pozostawiony bez dozoru naleśnik. Ofiara została podstępnie zaatakowana, zrzucono ją na podłogę i tam porzucono po utytłaniu w tym, co zazwyczaj można znaleźć na podłodze.

Mimo doznanych obrażeń, naleśnik przeżył.

Domniemany napastnik jest koloru czarnego, oczy duże, zielone, uszy duże, odstające, ogon długi, puszysty.
W następstwie obławy natrafiono na podejrzanego w jego tajnej kryjówce – ze śladów wynika, że przebywa tam dość często.

Śledztwo w toku. Jednak nawet intensywna praca organów śledczych nie była w stanie zrekompensować naleśnikowi odniesionej traumy, zatem został on komisyjnie pożarty.

Read Full Post »

summer time

Do szkoły czas, do szkoły czas, wrześniowy wstał poranek…. ;>

Będąc jeszcze w trybach szkolnej maszynerii, pierwszy września witałam jak skazaniec ostatnie chwile przed egzekucją. Po uroczystym rozpoczęciu (zawsze uważałam, że te pompatyczne inauguracje roku szkolnego to taki rodzaj belferskiego sadyzmu: a koniec dobrego! a do roboty! a wstajemy rano!!… A.. brr…)  szwendałam się smętnie wraz z resztą smętnej braci uczniowskiej po mieście, udając zawzięcie, że to „cofka” czasowa i jesteśmy dwa miesiące wstecz, że wakacje jeszcze PRZED nami..

2 września brutalnie te wyobrażenia rozwiewał ; )

Jak większość osób, które nie wspominają lat szkolnych z jakimś szczególnym sentymentem, cieszę się, że już mnie nie dotyczą te sprawy. Oczywiście, w zamian dostałam kłopoty życia dorosłego; smarkateria uczniowska summa summarum ma nieporównywalnie więcej wolnych dni w ciągu roku, ale…. moczenie ciała w orzeźwiającym jeziorze podczas gdy młodzież szkolna zielenieje z nudów na pierwszym apelu i dostaje drgawek na widok nielubianych gogów jest, jakby to ująć w stylu pewnej reklamy – BEZCENNE ; ))

Read Full Post »